sobota, 9 maja 2015

Skrzynka pierwsza, część szósta - Grzegorz Kosok


- Dlaczego jej nie lubisz?
Usłyszałem cichy głos Jochena za sobą. Musiał ujrzeć moją minę, kiedy zobaczyłem Amelię przestępującą próg hali wraz z Iwoną i kilkoma innymi kobietami. Kątem oka dostrzegłem minę Niemca, jakby nie mógł pojąć mojej reakcji. Westchnąłem i udałem zdziwionego, jakby nie rozumiejąc kogo miał na myśli. Jochen brodą wskazał w kierunku kobiet. Obruszyłem się i zacząłem wiązać buty.
- Nie to, że jej nie lubię.
Od pierwszego spotkania, spojrzenia, nie polubiłem Amelii. Nie potrafiłem opisać jak bardzo frustrowała mnie jej osoba. Mogłem zarzucić jej zbytnią radość i perfekcyjność. Była zbyt dobra, zbyt dokładna, zbyt lubiana. Wszystko w jej osobie mnie drażniło. Jej czoło było pokryte liniami jak u starej osoby, kiedy to nawet nie skończyła trzydziestu lat. Amelia przybierała maskę dorosłej, dojrzałej kobiety sukcesu, ale nie była nią. Była ode mnie jedynie kilka tygodni starsza, a ja miałem wrażenie, że to całe wieki.
Kiedy w tamtym momencie przyjrzałem jej się dokładnie, coś we mnie pękło. To nie była ta sama kobieta, którą kiedyś poznałem. Mimo iż się uśmiechała, to uśmiech nie sięgał jej oczu.
- Właściwie to nie wiem.
Wyznałem szczerze i wzruszyłem ramionami, próbując zrzucić z siebie poczucie winy. Spojrzałem twardym wzrokiem Jochena, upewniając się, że nie będzie drążył tematu.



- Porozmawiaj z nią - rozkazał mi Jochen.
- Nie - burknąłem. Spojrzałem na niego krzywo i poszedłem na drugi koniec boiska, aby dalej się rozciągać po meczu.
- Nie wygłupiaj się, Grzesiek.
Jochen podążył za mną, co sprawiło, że krew we mnie zawrzała. Nie miałem pojęcia, dlaczego uparł się, abym porozmawiał z Amelią. Nie mogłem dociec, dlaczego mu na tym tak zależało.
- Nie zachowuj się jak dziecko. Grzesiek! - jęczał mi nad uchem. - Porozmawiaj z nią.
- Nie. - Odparłem i spojrzałem na niego urażony. Po raz kolejny miałem nadzieję, że Niemiec odpuści próby przesłuchania mnie.



- Grzesiek?
Znałem ten głos. Kiedyś na jego dźwięk przechodził przez moje ciało miły dreszcz. W tamtej chwili oblał mnie zimny pot. Tylko jedna osoba akcentowała w ten sposób moje imię. Osoba, o której od dawna nie myślałem, od której miałem nadzieję na zawsze się uwolnić. Magda stanowiła wycinek przeszłości, który miałem nadzieję spalić, bądź zakopać głęboko w ziemi, aby zgnił.
Musiałem przystanąć, gdyż od napływu wspomnień zakręciło mi się w głowie. Nie wiedziałem czy powinienem się rozejrzeć i poszukać jej. Pokręciłem głową i zrobiłem krok.
- Grzesiek!
Znowu usłyszałem nawoływanie. Westchnąłem, zaciskając pięści. Nie mogłem się zatrzymać, tym bardziej po naszym ostatnim spotkaniu. Skrzywiłem się na samą myśl o nim.
Kiedyś właścicielka tego głosu znaczyła dla mnie wszystko. Byłem gotowy poświęcić dla niej nawet karierę sportową, za co mogłem w tej chwili sobie pluć w brodę.
Ruszyłem chwiejnym kokiem do przodu, ale ona ciągle przejawiała się w moich myślach. Odszedłem z mocnym postanowieniem nieodwracania się za siebie.



Podobno ludzkie serce waży siedem funtów, co daje około trzystu gram pustej przestrzeni. Zawsze zastanawiałem się jak to możliwe, że coś co pozwala nam przeżyć, zajmuje tak mało miejsca.
Moje małe serce rozmiaru pięści skrywało się za ogrodzeniem z żeber, przeżywając dwadzieścia siedem lat w większości niespełnionych marzeń i kilku spełnionych, złamanych obietnic i serc, kiepskiej pogody, kilku medali, kilku paczek spalonych papierosów, litrów alkoholu, milionów uśmiechów i westchnień. Czasami czułem się lekki jak piórko, a czasami jak głaz u podnóża góry. Miałem wrażenie, że zaraz eksploduję.

Wspomnienia nie są częścią serca, ale są pod władaniem umysłu, z którym serce jest najlepszym przyjacielem jak i największym wrogiem. Wspomnienia mogą przypominać liście powiewające delikatnie na wietrze, wywołujące na naszych twarzach uśmiech. Jednak w każdej pogodzie przychodzi załamanie, burze i deszcze, przywołujące wodospady łez płynące z naszych oczu.



czwartek, 1 stycznia 2015

Skrzynka pierwsza, część piąta - Amelia Elif Nadir Hasser Skaat

W mojej głowie kłębiło się tysiące myśli, nie mogłam się na żadnej konkretnie skupić. Gdy próbowałam to zrobić, wszystko pękało jak mydlana bańka. W mojej głowie zalegała cisza, która jeszcze bardziej ciążyła niż chaos.
Nie mogłam się skoncentrować, gdyż wszystko zlewało mi się, tworząc rozmazany obraz. Chciałam krzyknąć: Obudź się! Weź głęboki oddech i zrób ten cholerny krok! Ale głos mi zastygał w gardle, a z ust wydobywał się niemrawy bełkot.
Nie mogłam pracować, nie potrafiłam wziąć oddechu bez wspomnienia o tym, co przeczytałam. Nie miałam pojęcia o większości wydarzeń opisanych w dzienniku. Byłam zła, cholernie zła na siebie, że nigdy nie dociekałam tego, co się kiedyś zdarzyło.
Opadłam na siedzenie kierowcy i zamknęłam za sobą drzwi. Opuściłam głowę na kierownicę i wzięłam kilka głęboki wdechów. Głupia, głupia, głupia. Boże, ale ja byłam głupia. Przeklinałam siebie w myślach.



Kiedy zbliżałam się do drzwi, miałam zaciśnięty żołądek i myślałam o swoim życiu. Stawiałam niepewne kroki. Nie mogłam iść szybciej, moją głowę zalewała fala wspomnień.
Po co ja tu właściwie przyjechałam? Przeklinałam siebie w myślach. Bolał mnie brzuch. Może powinnam wrócić do domu i zapomnień o wszystkim.



- Wyszłam za mąż młodo, kochanie. Mój ojciec zmarł, kiedy miałam dwanaście lat. Przysięgli mnie twojemu dziadkowi i wieku osiemnastu lat poślubiłam go. Ruszyliśmy w świat, szukając szans. Tuż po moich dwudziestych urodzinach na świat przyszła twoja mama.
- Nigdy o tym nie wspominałaś, babciu - wyszeptałam.
Kobieta sięgnęła ręką po słoiczki z przyprawami. Było kilkanaście minut po jedenastej. Babcia przygotowywała obiad. W domu zalegała cisza. Dziadek czytał książkę w salonie, paląc tytoń w ulubionej fajce.
- Czy... Czy kiedykolwiek chciałaś cofnąć czas? Zmienić coś? - Zapytałam niepewnie.
Zatrzymała się na moment, wzięła głęboki oddech. Wygładziła biały fartuszek, który miała na sobie. Jej rzęsy zatrzepotały jak skrzydła motyli.
- Zmienić co, kochanie?
- Przeszłość. Czy kiedykolwiek marzyłaś o ucieczce? Wyjechać gdzieś, gdzie nie będziesz kierowana przez rodzinę?
Jej twarz zastygła. Miałam wrażanie, że poszukuje odpowiedzi w swojej pamięci, jakby kiedyś zadano już jej to pytanie.
- Nigdy wiele nie oczekiwałam. Z czasem słowa nie przychodzą tak łatwo, ale wiem, że nie zmieniłabym nic. Mam wszystko. - Uśmiechnęła się, spoglądając na dziadka. Drzemał on spokojnie w fotelu, książka leżała na jego kolanach. - Wszystko, co się zdarzyło, przyprowadziło nas do tej chwili, dziecko. Mam wszystko, czego potrzebuję. A teraz... Czy mogłabyś podać mi dwie miski z szafki pod oknem?



Pozwól odejść wspomnieniom, które Cię ranią. Zapomnij o chwilach, które rozrywały Ci serce. Uśmiechnij się, jesteś silna. Możesz stawić czoła wszelkim burzom. Spakuj pesymizm i ból w walizkę i wyślij ją w kosmos. Jeśli czujesz się zagubiona, zaciśnij pięści, zwalcz strach i krocz do przodu. Wiele dróg przed Tobą do pokonania.
Pozwól sobie żyć.